środa, 20 sierpnia 2014

Rozdział 27


Scarlett’s P.O.V.

- Jak najbardziej, definitywnie nie jesteś za mnie odpowiedzialny! – krzyknęłam z frustracją, a twarz Harry’ego pokryła się czerwienią. Z pewnością był na mnie wkurwiony, ale czy mnie to obchodziło? Nope.
- Nie przychodź do mnie wypłakując pieprzone oczy gdy on cię zgwałci! – wrzasnął głośniej ode mnie, a cała restauracja zwróciła swą uwagę na nas.
- Co do cholery! – krzyknęłam w furii. – Nawet go kurwa nie lubię, Harry!
- Nie udawaj głupiej, Scar! – krzyknął ochrypłym głosem. Przewróciłam oczami i stanęłam z nim twarzą w twarz.
- A nawet gdybym go lubiła, to co cię to do cholery obchodzi, huh? Nigdy, nawet za miliard lat nie umówiłabym się z tobą, nawet nie rozważałabym tego! Pierdolona kupo gówna!

Twarz Harry’ego rozświetliła się, gdy podniósł dłoń i uderzył mnie nią w policzek. Stałam tam w ogromnym szoku. Zakryłam policzek dłonią i przygryzłam wargę, by powtrzymać łzy i wybiegłam z restauracji. Wiem, byłam totalną szmatą, ale nie zasługiwałam na tego liścia!

Zobaczyłam, że Harry poszedł za mną na zewnątrz. Pobiegłam szybko za budynek i ukryłam się za krzakami. Słyszałam Harry’ego wołającego moje imię, ale zignorowałam to i wykręciłam numer Louisa, był jedynym, któremu mogłam teraz zaufać.

- Lo-uis. – wypłakałam cicho, a on natychmiastowo mi odpowiedział.
- Babe, czy, czy wszystko w porządku? – spytał. Pociągnęłam nosem i lekko zakaszlałam.
- Tak, yeah. Czy mógłbyś tylko.. przyjechać po mnie?
- Oczywiście, gdzie jesteś? – mówił zaniepokojony.
- El Matron – powiedziałam.
- Będę za pięć minut, uważaj na siebie, okay?
- Okay, dziękuję.. – powiedziałam i rozłączyłam się. Od razu zaczęłam chodzić w kółko czekając na Louisa i mając nadzieję, że Harry mnie nie znajdzie. Modląc się, że mnie nie znajdzie. Minęło około dziesięć minut i zobaczyłam Louisa kroczącego w moją stronę. Opadłam na jego klatkę piersiową i cicho płakałam w jego jeansową kurtkę.

- Zawieźmy cię do domu, yeah? – powiedział zakładając ramię dookoła mnie i odprowadzając do auta. – Proszę bardzo. – powiedział pomagając mi wsiąść do środka. – Weź to. – odezwał się znów podając mi swoją kurtkę. Uśmiechnęłam się, wzięłam ją i założyłam na siebie. Była trochę za duża, ale miałam to gdzieś.

- Więc co się stało? – spytał Lou zatrzymując się na czerwonym świetle. Spojrzałam za okno i po chwili przeniosłam wzrok z powrotem na Louisa. Pociągnęłam znów nosem i wtuliłam się w kurtkę którą miałam na sobie.
- Nic.. Po prostu chciałam wrócić do domu. – szepnęłam.
- Możesz mi powiedzieć o wszystkim, Scar, zaufaj mi.

Zastanowiłam się przez chwilę jak do cholery miałabym to ubrać w słowa; Harry tak jakby dał mi z liścia za to że się na niego wydarłam. Yeah, świetnie.

- Po prostu nie czułam się tam bezpiecznie. Harry zdenerwował się na mnie za to, że rozmawiałam z kelnerem. Wkurzył się i zaczął na mnie krzyczeć, ale to nie była tylko jego wina, pierwsza na niego wrzasnęłam. – wyznałam.

- Scarlett, wiem co się stało. Twój policzek tłumaczy wszystko.
Otworzyłam szeroko oczy i zaczęłam czuć się nieswojo. Przed chwilą bez zawahania okłamałam Louisa. Ten wieczór nie mógł być gorszy, ta?
- Lo-.. nie zrobił tego specjalnie. Myślę, że był pijany. Naprawdę nie masz się czym martwić.. Pierwsza go jakby popchnęłam. – powiedziałam. Wiem, nawet go nie dotknęłam, ale dla jego dobra to powiedziałam.
- Do cholery jasnej, przecież wiem że nie skrzywdziłabyś nawet muchy. – zachichotał. – Możesz powiedzieć mi prawdę, a jeśli zechcesz bym coś z tym zrobił, to zrobię. Jeśli nie, to nie. Tak czy siak, to nie mój interes.

Wreszcie zatrzymaliśmy się pod moim domem. Uśmiechnęłam się do Louisa i przytuliłam go.
- Odezwę się później. – powiedziałam uwalniając się z uścisku, Lou kiwnął głową i pomachał mi na pożegnanie.

- Idziesz jutro do szkoły? – krzyknął przez okno gdy wchodziłam po schodkach do domu.
- Może! – odkrzyknęłam mu.
- Lepiej pójdź, czuję się samotny! – uśmiechnął się, a ja zachichotałam.
- Dobranoc Louis!
- Branoc Scarlett!

Po tym jego samochód zniknął mi z oczu. Powoli weszłam do środka i zauważyłam, że dom jest niesamowicie wysprzątany, ani nie było na kanapie śpiącego Zayna z puszkami po piwie. Właściwie rozmawiał przez telefon na zewnątrz. Nie mogłam za dużo usłyszeć, ale mogę powiedzieć jedną rzecz. Słyszałam jego śmiech z odległości dwudziestu stóp. Postanowiłam wyjść znów z domu i dowiedzieć się o co chodzi.

- Scarlett! – uśmiechnął się i mnie przytulił. – Jak ci minął dzień? Oh i jak się czuje Niall?
- Wow, jesteś szczęśliwy. Mój dzień mógłby być lepszy, a Niall ani nie zdrowieje, ani mu się nie pogarsza. Jest w porządku, tak myślę. – odpowiedziałam siadając na patio.

- Naprawdę chcę cię przeprosić za moje akcje sprzed kilku minionych tygodni. Dziewczyna zdradziła mnie z moim dobrym kumplem. Ciągle mnie wywalają, przyjmują i znów zwalniają. Mój najlepszy przyjaciel zmarł, moja siostra też.. Wszystko się pieprzy. Ale mam nową dziewczynę i powoli zaczynam radzić sobie ze śmiercią, w dobrym sensie. Znalazłem też lepszą pracę z o wiele lepszą płacą.

Uśmiechnęłam się do niego i mocno przytuliłam.
- Jest okej, wiem, że nie zrobiłeś tego specjalnie. Przykro mi z powodu twojej siostry.. i twojej byłej dziewczyny. Wiem, nigdy tego nie mówiłam, ale dziękuję ci za przygarnięcie mnie i troskę. Jesteś najlepszym ojcem na świecie.

Uśmiech Zayna powiększył się jeszcze bardziej, był całkowicie szczęśliwy w każdy możliwy sposób.

- A ty jesteś najlepszą córką na świecie.. Jutro pojedziemy spotkać się z moimi rodzicami.. Naprawdę chcieliby nas zobaczyć.. Chciałem ich odwiedzić, ale nie byłem z tobą w najlepszych stosunkach ojciec-córka. Jednak od kiedy jest w porządku, możemy tam iść. – mówił zwalniając uścisk.
- To świetnie, z chęcią ich poznam.. Ale teraz raczej pójdę spać. Dobranoc! – zaśmiałam się. Zayn uśmiechnął się i przytulił ostatni raz zanim pozwolił mi wejść do środka.

~*~

Pobiegłam na górę i wbiegłam do łazienki by zmyć makijaż i wziąć prysznic. Potem wróciłam do pokoju i przebrałam się. Wskoczyłam do łóżka, chwyciłam dziennik Harry’ego i zaczęłam czytać.

6/27/11
Dzisiejszy dzień był okropny. Straszny. Najpierw Scarlett upuściła jedzenia na całe moje spodnie, złość gotowała się we mnie i.. pobiłem ją. Teraz bardzo tego żałuję, ale nie mogę znaleźć odpowiednich słów by powiedzieć jej że mi przykro i że chciałbym to cofnąć. Nie zauważyłem też nigdy, że jej tęczówki zmieniają kolor. Z jasno niebieskich. Na jasno zielone.. Na jasno brązowe.. To niesamowite.
Poza tym nie znam jej tak dobrze, wiem że jest nieśmiała i bardzo słaba. Albo przynajmniej po dzisiejszym incydencie wydawała się taka. Próbowała grać twardą, ale jej delikatne ciało zdradzało prawdę.
Mój ojciec zadzwonił do mnie chwilę temu i powiedział bym przyprowadził ją do jego domu. Trochę się boję, co może z nią zrobić. Wiem, jest moją niewolnicą, ale jestem bardzo opiekuńczy dla niej.
- H x

Rzuciłam dziennik na ziemię i wyciągnęłam telefon. Byłam wkurzona. Nie jestem słaba. I nie mam delikatnego ciała. Wiem, jestem chuda, ale mogłabym kogoś pobić, gdy przyjdzie na to czas.

Zobaczyłam, że mam dwanaście nieodebranych połączeń i siedemdziesiąt jeden wiadomości tekstowych. Oczywiście większość od Harry’ego. Kilka od moich przyjaciół. Ale głównie od Harry’ego. Zignorowałam każdą wiadomość, którą wysłał do mnie Harry. Zasłużył na takie traktowanie. Chryste Panie, on mnie spoliczkował, a to nie było okay.

~*~

Harry’s P.O.V.

Po napisaniu do niej i zadzwonieniu miliard razy, poddałem się. Miała prawo być na mnie wkurzona. Zasłużyła by uderzyć mnie w twarz milion razy. Ma prawo by mnie nienawidzić do szpiku kości.. Dostałem drugą szansę i ją spieprzyłem. Jestem pewien, że nie zaufa mi już nigdy więcej. Nienawidzę moich problemów z agresją i zmian nastrojów. Absolutnie ich nienawidzę. Dlaczego nie mogę być normalny? Kurwa, nienawidzę mojego życia.

Wszedłem do mojego auta i pojechałem do domu. Przekroczyłem dozwoloną prędkość, ale miałem na to wyjebane. Musiałem wrócić do domu i coś zrobić. Gdy w końcu dotarłem na miejsce, wbiegłem do środka i zamknąłem za sobą drzwi na klucz. Spojrzałem na noże leżące na kredensie, czekające na mnie. Powinienem się dziś zabić. Kurwa jasna, nienawidzę siebie. Nie tylko przez incydent ze Scarlett. Chodzi też o moje życie, mojego ojca, moją samotność.. Nie mam żadnych pieprzonych przyjaciół, no i czemu miałbym mieć?

Zasłużyłem na śmierć. Zasłużyłem na to, by umierać w cierpieniach oraz by ludzie wtedy śmiali się ze mnie, rzucając mi kamieniami w twarz i strzelając w ciało.

Zasłużyłem na wszystko z tego.

I wiecie co?

Nie miałbym nic przeciwko gdyby postanowili mnie zabić.

Jednak myślę, że powinienem zrobić to za nich.

Booom no i jest 27 rozdział!
Mam nadzieję że Wam się podoba!

Chcecie, by Hazz popełnił samobójstwo?
Jak myślicie, jak to się skończy?

#TeamHarry
#TeamNiall
czy może
#TeamLouis?

KOCHAM WAS! 

39 komentarzy:

  1. #teamharry foreva👌👌👌

    OdpowiedzUsuń
  2. Harry nie może popełnić samobójstwa i tego nie zrobi....

    OdpowiedzUsuń
  3. Wara mi usmiercac Harrego . Nie wolno , nie możesz on musi żyć . Świetny rozdział I jeszcze raz powtarzam WARA MI OD HARREGO :)
    @Hazz_My_Angel

    OdpowiedzUsuń
  4. Super rozdział. I Hazz ma przeżyć a nie, plis <3 ~@heroineNialler

    OdpowiedzUsuń
  5. Harry musi żyć a rozdział świetny jak zawsze <3 jeju dzięki że to tłumaczysz, czekam na next <3333

    OdpowiedzUsuń
  6. teamharry 👌👌👌👌👌👌 zawsze asdfghjkl, on nie moze umrzec 😞😞😞😞 M x

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajnie by było gdyby spróbował popełnić samobójstwo i wylądował w szpitalu..
    I przeżył oczywiście;)
    TeamHarry forever <3 <3 ; 33

    OdpowiedzUsuń
  8. On musi żyć ! <3 ale fajnie byłoby gdyby leżał w tej samej sali co Niall XD nie no.. mam nadzieje że ktoś do niego zadzwoni albo cokolwiek ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. #Team Harry <3
    Jezu kocham te tlumaczenie ♥

    OdpowiedzUsuń

  10. #TeamHarry proszę !!

    OdpowiedzUsuń
  11. Jezu, nie moge sie doczekać następnego... *_*

    OdpowiedzUsuń
  12. jestem #teamHarry ale kurwa mac o mgdh musisz dodac szybok rozdzial plus nie moze sie zabic no

    OdpowiedzUsuń
  13. Harry i tak będzie żył, więc nie mamy się czym przejmować :)
    Alee może się zabić i być duchem lub aniołem stróżem Scarlett... to wtedy było by to już pojebane :/ no ale..
    Do następnego xoxo
    #TeamHarry <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Co ? Harry nie może się zabić !
    Przepraszam, za brak komentarzy pod poprzednimi rozdziałami ;x
    Rozdział świetny <3
    @lovju69

    OdpowiedzUsuń
  15. Awww boski czekam na nexta <3

    OdpowiedzUsuń
  16. hej! Przeczytałam to wcześniej ale nie miałam jak skomentować bo mama mnie wołała xdd A wuęc wracam teraz i musze przyznać że jest zajebisty! Tak myślałam że ją uderzy

    OdpowiedzUsuń
  17. #TeamHarry Forever ♥ niesamowity

    OdpowiedzUsuń
  18. Rozdzial zajebisty.
    Nie chce by umieral. Lubie go.

    OdpowiedzUsuń
  19. super rozdzial. mozecie sobie myslec co chcecia ale ja zawsze bede #teamharry

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie zrobi tego. Nie zabije się dobrze wiem o ty, bo bez Harry'ego ten fanfiction nie miał by dalej sensu. Zawsze w fanfictinach potrzebna jest jakaś dramatyczna scena.
    Oliwia

    OdpowiedzUsuń
  21. KUURWA MAC TO JEST KFJNBHGKJFNLD,KMFJGN

    OdpowiedzUsuń
  22. #Team Harry !!!
    On nie może się zabić, przecież to fundament całego opowiadania! xD Nie, no, ale ogólnie genialny rozdział :) Jak najszybciej dodaj następny! :D Powodzenia w tłumaczeniu! ;)
    Kola ;D

    OdpowiedzUsuń
  23. awwssss *.* Świetny! <3
    w wolnej chwili zapraszam do siebie http://wind-onedirection-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  24. #TeamHarry
    Świetne tłumaczenie<3
    Kiedy następny rozdział?
    Dodajesz co tydzień czy nie masz ustalonego terminu?
    Kocham💕
    N.

    OdpowiedzUsuń
  25. Super rozdział, Hazza niech się pokaleczy, ale niech żyje.
    #TeamHarry

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie no , przecież Hazz musi żyć musi nauczyć się ponować nad sobą , no i musi być ze Scarlett ;)
    Świetne tłumaczenie czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń

Szablon by Selly